Siemka!
Zawody odbyły sie już ponad tydzień temu, ale pamiętam je jak bym dopiero co do domu wrócił. Warunki jak to już klasycznie bywa na SOS’ach były zmienne. Lecz nie ekstremaljnie zmienne. Po załatwieniu administracyjek, przyklejeniu nr. startowego i wysłuchani odprawy , ruszyliśmy. Najpierw zebraliśmy się potrenować na kartingu. Karting mokry, miejscami przesychał, a na łączeniu tor/karting na dohamowaniu było mega ślizgo. Ok walimy na zapoznanie – sprawdzałem przyczepność kółek i sie pare razy obróciłem. Wypadając z jedne szykany po pierwszym prawym wpadłem bokiem w śnieg – mało brakowało i był by dach ![]()
Dobra zaczynamy jazde już naprawdę. Ruszamy pierwszą próbe. Jedzie mi sie nadzwyczaj dobrze. W miejscach strategicznych ide bombą czytaj. banda w depo i domki na kaloryfer. Tam zyskałem pare sekund i po pierwszej pentli wykręciłem najlepsze czasy w klasie. No ale , właśnie na kolejnyc pętlach przesadziłem w tych miejscach i to co zyskalem straciłem po 5 kroć. Miałem też wrażenie , że skrzynia jest za krótka na karting . Ostatnia szykana była brana na 4 biegu w gazemw podłodze
))) Fajnie , ale brakowało 5 biegu bo tak sie kulałem do mety jakieś 800 metrów.
Ale generalnie rzecz biorąc Super Oes byl Super , jak każdy poprzedni i następny. A to dzięki ludziom którzy je organiują i atmosferze rodziny rajdowej. Przyczepności & PEACE !!!
Klomby w moim wykonaniu ;]
Klip – autor: Ranker
